Skazani na swoje towarzystwo

Kiedy wybuchła pandemia, moja rozsądna zwykle żona całkowicie ignorowała zagrożenia związane z COVID-19, gdy chodziło o spotkania z Marcinem. To imię gościło na jej ustach coraz częściej, a jego właściciel rósł w jej opowieściach na mędrca i bohatera. Szlag mnie trafiał, lecz udawałem, że mnie to nie rusza. Wiedziałem, że coś jest na rzeczy, lecz postanowiłem sprawę zbagatelizować i przeczekać aż fascynacja żony tym koleżką przeminie. I może dałbym radę, gdyby nie lockdown.

Zostaliśmy zamknięci w domu, skazani na pracę online i wyłącznie swoje towarzystwo. Niczego nie dało się już zawoalować i zataić; widziałem, jak ona wariuje z tęsknoty za tym gościem, jak zapada się w sobie, by po pewnym czasie zacząć wyżywać się na mnie.

To okropny paradoks, że ani my, ani najbliżsi nie ucierpieliśmy zdrowotnie w czasie zarazy, za to roztrzaskaliśmy się jako para. Ola zrobiła się złośliwa i wredna. Stałem się obiektem jej krytyki i drwin. W ciągu tych kilku miesięcy pierwszego lockdownu zdążyła całkiem zrujnować moje poczucie własnej wartości. Ciskała okropnymi słowami i aluzjami typu: „mężczyzna ma po seks iść jak po swoje, a nie się skradać”. Mówiąc wprost: wykastrowała mnie. A potem odeszła do tamtego.

Nie zaprzeczę, w tym kompletnym zamknięciu podpierałem się drinkami, były zarwane noce, z niepohamowaną gonitwą myśli w tle, a potem hektolitry kawy, żeby - zdalnie, bo zdalnie - ale jednak być sprawnym w pracy.

Nie trzeba było długo czekać na pierwsze palpitacje serca i bóle za mostkiem. A kilka dni po wyjściu Olki z domu, jadąc samochodem, rozdygotałem się tak, że nogą nie mogłem naciskać na pedał gazu i z trudem zjechałem na chodnik, by zadzwonić po pogotowie.

Byłem przerażony, łomot serca czułem w każdej części ciała, w mojej ocenie był to zawał. Przez okno samochodu widziałem ludzi, domy, świat, który miał przyszłość, podczas gdy ja – jak sądziłem - żegnałem się z życiem. To był horror.

NPS-PL-00688-06-24

Znalazłem ten artykuł:


Może zainteresuje Cię również…

article

Układanie życia

article

Zrobię wszystko, co pani mi powie, tylko proszę mi pomóc

article

Dzisiaj już nie wstanę

Jazda na oparach

Depresja superbohaterki

Man looking through a window, holding his hand on his head.
article

Jak zaakceptowałem swoją chorobę, leczenie i moje obecne życie

Man holding his head in the corner
article

Diagnoza po 3,5 roku od pierwszych objawów

Man resting his head on his hand.
article

Położyłem się do łóżka. I leżałem.

Man holding his head in a dark room.
article

Ja? Na oddział psychiatryczny? Niewyobrażalne.