Od nowa

- Dotychczasowe przeżycia i tematy omawiane podczas terapii ujawniły rozmaite problemy i napięcia wewnętrzne, z jakimi zmaga się córka – opowiada Marta. - Moja operacja i lockdown były jedynie wyzwalaczami, czyli okolicznościami, w których ujawniła się lękowość Marysi. Ale źródeł tego stanu szukać trzeba gdzie indziej.

Ostatnio Maria na długo wycofała się z życia towarzyskiego. Często zalewała się łzami w sytuacjach do tego nieadekwatnych. Miała przejaskrawione widzenie świata i swojej „marności”. Było jej też trudno zmobilizować się do najprostszych czynności, a co dopiero mówić o spotkaniach z ludźmi. Praktycznie przez wiele tygodni od nikogo nie odbierała telefonów. Po takiej przerwie wiele relacji trzeba nawiązywać od nowa.

 - W przypadku córki - jak się okazało, nadmiernie nieśmiałej, niepewnej siebie, absurdalnie samokrytycznej, zwłaszcza na tle innych – powrót do kontaktu z innymi był obarczony milionem obaw. Na szczęście, zaczął się rok akademicki, co naturalny w sposób wymusiło konieczność wyjścia do świata i sprostania obowiązkom.

Widziałam jednak, ile to Marię kosztuje. Leki, nawet w optymalnej dawce, nie zagłuszają myśli. I całe szczęście, że chory nie zmienia się w kogoś, kim nie jest.

Początkowo Marysia przez tydzień chodziła tylko na zajęcia. Po pierwszym tygodniu, w piątek miała kryzys - co zrozumiałe po tak raptownej zmianie. Zmęczenie było zarówno emocjonalne, jak i fizyczne, związane chociażby z rygorem wczesnych pobudek. Nie przesadzam. Moja córka w fazie rozwiniętej choroby miała całkiem zaburzony cykl dobowego funkcjonowania. Kiedy wieczorem czuła się lepiej, zaczynała żyć: czytała, słuchała muzyki, oglądała filmy. I tak do świtu. A potem przesypiała prawie całe dnie. Wraz z rozpoczęciem zajęć na uczelni trzeba było przestawić „zwrotnicę”.

Najważniejsze jednak, że Maria poczuła się bezpiecznie wśród koleżanek i kolegów z uczelni. Zresztą sama spojrzała na nich innymi oczami i z większą akceptacją. Po kolejnym tygodniu poszli wspólnie do knajpki.

Z nowym rokiem akademickim wróciła z wyjazdów jej dawna paczka znajomych, po wakacjach kontakty odnawiały się w stosunkowo naturalny sposób. Najtrudniejsze były powroty do najbliższych przyjaciółek, dla których wakacje nie mogły być wystarczającym powodem, by zamilknąć. Nie wszystko wiem, bo Marysia mówi mi tyle, ile chce o swoich relacjach, ale chyba najważniejsze dla niej więzi przetrwały.

NPS-PL-00654-05-24

Znalazłem ten artykuł:


Może zainteresuje Cię również…

article

Układanie życia

article

Zrobię wszystko, co pani mi powie, tylko proszę mi pomóc

article

Dzisiaj już nie wstanę

Jazda na oparach

Depresja superbohaterki

Man looking through a window, holding his hand on his head.
article

Jak zaakceptowałem swoją chorobę, leczenie i moje obecne życie

Man holding his head in the corner
article

Diagnoza po 3,5 roku od pierwszych objawów

Man resting his head on his hand.
article

Położyłem się do łóżka. I leżałem.

Man holding his head in a dark room.
article

Ja? Na oddział psychiatryczny? Niewyobrażalne.