1. ODCIENIE ZDROWIA
  2. Wszystkie artykuły
  3. Najpierw obraziłem się na cukrzycę, a potem przeszedłem ewolucję. Znam swoje słabości.

Najpierw obraziłem się na cukrzycę, a potem przeszedłem ewolucję. Znam swoje słabości.

Image Credit: Jeff Breece

Gdy postawiono mi diagnozę cukrzycy, początkowo byłem podłamany, ale zastosowałem się do rad diabetologa. Oprócz przyjmowania leków, kontrolujących poziom cukru, zmieniłem styl odżywiania się, tworząc swoje jadłospisy w oparciu o indeks glikemiczny. Wprowadziłem też do swojego życia sport. Jednak muszę uważać z wysiłkiem. Wprawdzie ruch i sport są mi potrzebne, lecz nie mogę przy cukrzycy zbyt mocno się forsować. Wiem już z doświadczenia, że z cukrzycą nie ma żartów.

Mówiąc szczerze, najpierw się na moją cukrzycę obraziłem, potem postanowiłem ją ignorować, ale z czasem docierało do mnie coraz bardziej to, co usłyszałem od lekarzy czy sam doczytałem. I jednak coś się zmieniło w mojej głowie.

Dziś nie to mnie wkurza, że nie mogę zjeść pączka. Jak się uprę to zjem, trudno - i niekoniecznie w tłusty czwartek. Natomiast złości mnie widok tych stojaków tuż przy kasach w supermarketach, pełnych batonów, czekolad, cukierków, gum do żucia. One stoją tam nie przypadkowo. Mają się rzucać w oczy „na deser” po zakupach, kiedy w kolejce najłatwiej o decyzję sięgnięcia po „chwilę przyjemności”. Wiemy przecież, że cukier uzależnia. A wiedza ta jest cynicznie wykorzystywana, by zatrzymać klienta. Nieważne, że wpadasz w nałóg, grunt, że inni mają świetny z tego zarobek. Kiedyś widok tych stojaków był dla mnie kuszący, teraz wyobrażam sobie, że z cukru zawartego w tych cudownie, kolorowo opakowanych słodkościach, można by utoczyć wielkiego cukrowego bałwana. Za dużą już mam świadomość, by dać się omamić.

Niestety bułki pszenne, czy ryż nie budzą we mnie takiej odrazy, choć wiem, że mi szkodzą.

Teraz mam poziom cukru: 120-130, przy regularnym przyjmowaniu leków. Ale wystarczy, że wieczorem najem się makaronu, rano jest 150.

Wiem, że nad ranem powinienem coś zjeść, żeby nie być na czczo i potem pilnować regularnych posiłków, z małymi porcjami, co trzy-cztery godziny. Muszę regularnie kontrolować glikemię. Dziś patrzę na moje życie z cukrzycą spokojniej. Po pierwsze ta choroba nie boli, a po drugie - nie czuję się w niej bezradny. Znalazłem makaron gryczany, który zastępuje mi ten klasyczny i sprawdziłem, że naprawdę sporo produktów można zastąpić innymi, zdrowszymi. Niekoniecznie z działu dla diabetyków, gdzie bywa drogo. Znalazłem sporo książek na temat diety i żywienia w cukrzycy, ludzie piszą blogi – jest w czym wybierać. A internet sam podrzuca kolejne publikacje. I nagle dowiadujesz się, że ciasto może być z fasoli. Da się do tego przekonać, tylko trzeba dać sobie szansę.

U mnie choroba nie zrobiła rewolucji, może ewolucję.  Ale jednak mam wpadki i bardzo polegam na lekach. Jednak wiem, że pastylki to nie wszystko.

NPS-PL-NP-00755

Znalazłem ten artykuł:

Udostępnij tą stronę:


Może zainteresuje Cię również…

Jak niemal pękło mi serce

Dowiedz się więcej

Z ręką na sercu

Dowiedz się więcej

Co mi leży na sercu

Dowiedz się więcej