Z ręką na sercu

- Szczerze mówiąc, po przebytym zawale najbardziej zmieniłem postępowanie ze swoimi emocjami – mówi Wojciech. Miał szczęście wyjść cało z rozległego, wczesnego zawału i po nim zastanawiał się, co doprowadziło go – i to na sygnale - na stół operacyjny.

- Jeszcze podczas pobytu w szpitalu odbyłem spotkanie z psychologiem – wspomina Wojciech. - Uświadomił mi on, co powinienem zmienić w przyszłości. Nie od dziś wiadomo, że wiele chorób powoduje lub wyzwala stres. Tymczasem ja, pracownik wyższych szczebli dużej korporacji finansowej w jakimś sensie lubiłem stres, emocje czy mobilizację, jakie towarzyszyły mojemu życiu zawodowemu. Niejeden raz bywało nerwowo. Zwłaszcza niedługo przed moim zawałem, kiedy w firmie zaszły zmiany i restrukturyzacje, co oznaczało więcej roboty, nowe wyzwania.

Niestety, jestem introwertykiem. Swoje emocje dusiłem w sobie. Aż doszło do sytuacji często spotykanej, kiedy po dużym napięciu, w trakcie którego „jedzie się na adrenalinie”, następuje odprężenie - właśnie przy okazji urlopu i wtedy następuje krach. Podobno dość często zawały zdarzają się ludziom na wakacjach. Okazało się, że oszczędzanie nerwów innym nie służy nam samym, czasem w stopniu potencjalnie zabójczym.

Życie w nowym „wcieleniu”

Psycholog zalecił mi radykalną zmianę postawy. Teraz niczego nie ukrywam - na bieżąco okazuję niezadowolenie, niepokój, a nawet złość. Żona czasem twierdzi, że aż za bardzo, ale to żart. Nie przeginałem, skoro byłem tolerowany w tej samej pracy w nowym „wcieleniu”. Co ciekawe, w firmie nikt nigdy nie zgłosił sprzeciwu co do mojego odmiennego sposobu bycia. Może nawet od czasu zawału inni zaczęli obchodzić się ze mną rozważniej. Bo chyba mój przypadek stał się lekcją dla wszystkich.

Dziś nadal uprawiam sporty, pilnuję diety, wciąż pracuję i żyję z przyjemnością. Wolno mi nawet wypić dwa kieliszki wina albo dwa piwa. Nie przesadzam jednak, jestem pod kontrolą lekarza ze względu na przeszłość, ale też w obawie o stan tętnic szyjnych. Dostałem poważne ostrzeżenie w postaci zawału i do wylewu już doprowadzić się nie chcę. Wiem, że miałem ogromne szczęście i nie chciałbym przekonywać się, na ile wyczerpałem jego limit.


NPS-PL-NP-01121-11-2023

Znalazłem ten artykuł:

Udostępnij tą stronę:


Może zainteresuje Cię również…

Jak niemal pękło mi serce

Dowiedz się więcej

Co mi leży na sercu

Dowiedz się więcej

Moi rodzice mieli cukrzycę, tata z jej powodu stracił nogę. Dlatego sama zaczęłam u siebie podejrzewać to schorzenie.

Dowiedz się więcej